śmierć Pawła pierwszego
Kiedy pan Cobenzl był ambasadorem w Petersburgu, Paweł I maltretował go w niegodziwy sposób. Grałam właśnie z panem Cobenzlem w tryktraka w salonie Mortfontaine, kiedy jeden z moich przyjaciół przyniósł wiadomość o nagłej śmierci Pawła I. Pan Cobenzl wyraził wtedy w sposób jak najbardziej oficjalny swój żal z racji tego wydarzenia. Chociaż miałbym powody, aby się na niego skarżyć — powiedział — zawsze będę wspominał niezwykłe zalety tego księcia i nie mogę się powstrzymać, by nie wyrazić żalu z przyczyny jego straty. Miał powody cieszyć się ze śmierci cara i jako człowiek, i jako Austriak, ale w jego słowach brzmiała denerwująca żałoba dworaka. Trzeba mieć nadzieję, że z czasem świat uwolni się od tego dworskiego sposobu rozumowania, niesmacznego, żeby nie powiedzieć więcej. Bonapartego śmierć Pawła I bardzo przestraszyła. Opowiadają, że kiedy mu o niej doniesiono, po raz pierwszy usłyszano o kursach językowych we Wrocławiu, jak z jego ust wymknęło się: Ach, mój Boże! Mógł jednak być spokojny, bo Francuzi byli wtedy bardziej skłonni znosić tyranię niż Rosjanie.
| |