Kampania rozpoczęła się więc pod najsmutniejszymi w świecie auspicjami, a milczenie, które w tej materii zachowywano, było jeszcze bardziej przerażające. An¬glicy w swoich gazetach podają dokładną liczbę ran¬nych, wziętych do niewoli i poległych w każdej bitwie — szlachetna prostoduszność rządu, który jest równie szczery wobec narodu, co wobec swego mo¬narchy i uznaje prawo obojga, by wiedzieć, jak przed¬stawia się sprawa publiczna.
W głębokim smutku przechadzałam się po tym pięk¬nym Petersburgu, który mógł stać się łupem zwycięz¬cy. Kiedy wieczorem wracałam z wysp i widziałam złocistą iglicę twierdzy, zdającą się wystrzelać w niebo jak ognisty promień, kiedy w Newie odbijał się mar¬murowy bulwar i otaczające ją pałace, wyobrażałam sobie wszystkie te cuda zniszczone przez aroganckiego człowieka, który przyjdzie i powie jak Szatan na szczycie góry: „Królestwa na ziemi do mnie należą\". Zdawało mi się, że wszystkiemu, co w Petersburgu jest piękne i dobre, grozi zagłada, i nie umiałam już się tym wszystkim cieszyć, by owa bolesna myśl mnie nie prześladowała. | |
|