Tam, gdzie w grę wchodzą nasze najświętsze uczucia, nie wolno nam lękać się jakiejkolwiek odpowiedzialności, serce odczuwa jednak bolesny niepokój, gdy musimy odgadywać wolę, której wyjawienie stanowiłoby obowiązek niezachwiany i święty. W każdym razie kiedy się poważnie zastanowiłem nad tym, czego ten obowiązek ode mnie wymaga, doszedłem do wniosku, że postąpiłem zgodnie z intencjami matki, postanawiając w tym wydaniu jej dzieł nie pominąć żadnego pisma nadającego się do druku. Wierne trzymanie się tego postanowienia nakazuje mi z góry nie uznać niczego, co kiedykolwiek, w jakiejkolwiek epoce próbowano by dodać do zbioru, zawierającego, powtarzam to, wszystkie pisma, których publikacji matka moja formalnie nie zakazała. Tytuł Dziesięć lat Wygnania jest tytułem wybra- nym przez autorkę, musiałem go więc zachować, mimo że praca, nie ukończona, obejmuje tylko okres siedmioletni. Opowieść zaczyna się w roku 1800, to jest na dwa lata przed pierwszym wygnaniem mojej matki, i urywa się w roku 1804, po śmierci pana Neckera. Narracja rozpoczyna się znowu w roku 1810, by ulec gwałtownemu przerwaniu po przybyciu matki mojej do Szwecji, na jesieni 1812 roku. Tak więc między pierwszą a drugą częścią jej wspomnień wytworzyła się blisko sześcioletnia luka, angielski przez internet to była jej metoda nauka języka. Wyjaśnienie tego faktu można odnaleźć w wiernym przedstawieniu okoliczności, w jakich wspomnienia mojej matki były spisywane. | |
|